Pracownicy obiektów takich jak szpital, szkoła, posterunki policji czy urzędów miejskich niekiedy mają okazję do zetknięcia się z różnego rodzaju ćwiczeniami dotyczącymi naszego bezpieczeństwa. Zazwyczaj są to ćwiczenia PPOŻ, gdzie ważną rolę odgrywa szczególnie organizacja oraz czas - ten ostatni jest ważny zwłaszcza, jeśli mamy do czynienia z dużym budynkiem posiadającym kilka pięter.
Niekiedy też ćwiczenia z tego zakresu obejmują różne testy poruszające zakres wiedzy (lub częściej niewiedzy) pracowników budynku o tym, jak należy się zachować w czasie zagrożenia np. pożarem, wybuchem gazu itp. Wyniki większości takich ćwiczeń PPOŻ są zatrważające, bo aż 80% wszystkich obiektów nie spełnia podstawowych wymogów bezpieczeństwa, a ewakuacja przebiega tam wolno i niezwykle chaotycznie. Chaotyczny też jest nasz polski system zabezpieczeń przeciwpożarowych, który funkcjonuje właściwie na papierze - o ile bowiem ćwiczenia PPOŻ przebiegają szybko w szkołach, blokach i mieszkaniach prywatnych, to w przypadku instytucji publicznych jest to po prostu klęska.
Pokazuje to stan faktyczny świadomości pracujących tam osób i gdyby nagle doszło faktycznie do jakiegoś pożaru, niestety większości z nich nie dałoby się uratować. Nie pomagają też szkolenia, kursy czy nawet wywieszane w korytarzach PPOŻ widoczne bardzo dokładnie - Polacy jakby uparli się, że ich problem pożaru nie dotyczy i jest czymś zupełnie odległym, "trafiającym się innym ludziom, ale nie mi". Ale dotyczy i jest bardzo realnym zagrożeniem, zwłaszcza w przypadku wybuchu gazu i jego zapalenia się, co grozi prawie 95% polskich instytucji użyteczności publicznej. Nie to jest jednak w tym wszystkim najgorsze, Przeraża bowiem jedno - ogromna większość urzędników nie ma podstawowej wiedzy na takie tematy jak chociażby numer telefonu na straż pożarną czy ewentualne drogi ucieczki...
Autorem artykułu jest F_F
Artykuł pochodzi z serwisu Publikuj.org.